Wreszcie Twoje inwestycje w jednym miejscu.
Już nie musisz dłużej samodzielnie analizować dokonanych inwestycji i zastanawiać się jakie kroki podjąć aby zwiększyć zyski. Dzięki nam w sposób jasny i przyjemny będziesz mógł sprawować pełna kontrolę nad swoimi portfelem inwestycyjnym.
Zarejestruj się!
Lub skorzystaj z wersji Demonstracyjnej

Psychologia inwestowania

Stosunek do pieniędzy wzbudza w ludziach szczególne emocje. Decyzje inwestycyjne powinno się podejmować w oparciu o solidne podstawy i analizy. Często natomiast dzieje się tak, że wiele decyzji zostaje podjętych pod wpływem emocji. Warto przyjrzeć się psychologicznej stronie inwestowania na giełdzie.

Ceny akcji zmieniają się podobnie jak cykle gospodarcze. Do samej wyceny stosujemy metody analityczne. Oceniając spółkę pod względem ekonomicznym można stwierdzić, że jest ona niedowartościowana, jednak inwestorzy zupełnie nie są nią zainteresowani – a kurs akcji jest daleko od jej wartości fundamentalnej. Zdarzają się przypadki, że wyceny spółek  są znacznie zawyżane, mimo to jest ona bardzo atrakcyjna dla inwestorów.

Etapy rowoju hossy i bessy

Kształtowaniu się rynku na koniec bessy oraz rozwojowi i pojawieniu się szczytu hossy, współtowarzyszą specyficzne oceny aktualnej sytuacji rynkowej przez inwestorów. Należy spojrzeć na całą sytuację od strony psychologiczno-gospodarczej - poprzez teorię fal Elliota. Dzięki temu można zrozumieć, dlaczego wbrew logice inwestorzy zwyczajowo kupują akcje na szczycie hossy, a sprzedają je na dnie bessy. Co więcej, są święcie przekonani, że tak trzeba!

Według teorii fal Elliotta, ceny poruszają się w określony (powtarzający) się sposób zgodnie z pięciofalowym ruchem w górę lub w dół, po którym następuje trójfalowy ruch korygujący w kierunku przeciwnym. Trend główny można podzielić na 5 fal (skierowanych w górę lub w dół), a ruch korekcyjny następujący po trendzie głównym składa się z 3 fal. Razem tworzą one tzw. cykl 5-3.


Rys. 1. Przykład impulsu wzrostowego i korekty.

Hossa

Rynkowa hossa przebiega w 5 krokach – 3 fale wzrostu, przerwane 2 ruchami korekcyjnymi (w przeciwnym kierunku).

Fala pierwsza rozpoczyna się w niekorzystnym otoczeniu gospodarczym, a bywa, że i politycznym. Zwyczajowo jest to słaby ruch z niewielką liczbą uczestników, przekonanych o tym, że najgorsze minęło. Większość jednak sądzi, że ten chwilowy wzrost cen jest doskonałą okazją do sprzedania akcji i zmniejszenia strat. Wtedy następuje fala druga, która zachęca do sprzedaży, ponieważ spadki są nagłe i jeszcze bardziej bolesne dla inwestorów. Wtedy tez inwestorzy odczuwają strach przed jeszcze gorszym obrotem spraw. Wtedy  wyprzedaż kończy się bez nowego dna i okazuje się, że nie należało tak gwałtownie reagować i sprzedawać akcji. Fala trzecia jest witana z lekkim niedowierzaniem, ale na horyzoncie już widać polepszenie gospodarcze. Zaczyna rosnąć produkcja oraz PKB, spada inflacja i bezrobocie. W tym momencie swoje inwestycje zaczynają fundamentaliści. Z rynku słychać bardzo pozytywne sygnały. Następuje nagły wzrost cen, kolejni inwestorzy dokupują i dołączają się do trendu. Gdy szał zakupów wygasa, fala trzecia zatrzymuje się. Dochodzi do pierwszej poważniejszej realizacji zysków (wysokich) i większość inwestorów będzie chciało je ochronić – fala czwarta. Ceny rynkowe spółek osiągają swoje wartości wynikające z wycen fundamentalnych. Dalej nie jest jasne, czy dobre czasy są już za nami. Nie ma również większych powodów, by uważać, że koniunktura może się załamać. Większość nadal jest przekonana, że trend jest wzrostowy, mimo cofnięcia rynku. Przewaga kupujących wzrasta. I nadchodzi fala piąta, która kontynuuje ruch w górę. Zaczyna się pojawiać coraz więcej informacji w prasie i telewizji. Giełdą zaczyna wzbudzać zainteresowanie wśród mniej doświadczonych osób. Aktualne ceny spółek ciężko uzasadnić wyceną fundamentalną, choć nadal mogą się pojawić rekomendacje kupna. Ruch jest zdecydowanie słabszy, niż przy fali trzeciej. Na szczytach hossy mylą się nie tylko początkujący, ale również osoby zawodowo zajmujące się rynkiem kapitałowym. Na rynku dochodziło do wielu widowiskowych zagrań na szczytach hossy. Chociażby bańka internetowa czy deweloperska, pękły one odpowiednio w 2000 i 2007 roku, co zapoczątkowało kilkuletni kryzys i bessę.

Bessa

Bessa przebiega w trzech krokach, a każdemu z nich towarzyszą wielkie emocje. Fala a to pierwszy etap spadku, który rozpoczyna się jeszcze w pozytywnych nastrojach. Inwestorzy traktują rozpoczynające się spadki jako super okazję do kupna. Spółki wypuszczają bardzo optymistyczne prognozy rozwoju. Pozytywne oczekiwania doprowadzają w końcu do wzrostów. Jednak kolejna fala – fala b, okazuje się pułapką. Potrafi zakończyć się nagle i gwałtownie. Wtedy zaczyna się fala c. Jest to najtrudniejszy etap dla inwestorów – wykańczający psychicznie i finansowo. Wcześniejsze prognozy spółek się nie potwierdzają, ani w  danych finansowych, ani we wskaźnikach gospodarczych. W trakcie spadków, do rynku dociera coraz większa ilość negatywnych prognoz na przyszłość. Inwestorzy obawiają się kontynuacji spadków i sprzedają akcję, pomimo że ich cena jest bardzo zaniżona – ale obawiają się kolejnych strat. W tak fatalnych nastrojach inwestorzy docierają do dna bessy, gdzie rozpoczyna się kolejna hossa.

Psychologia tłumu - większość nie ma racji

Śledząc opis emocji podczas zmian na rynku w trakcie hossy i bessy, zauważa się znaczący wzrost optymistów na szczycie hossy i przewagę pesymistów na dnie bessy. Ci wszyscy pojedynczy inwestorzy, na rynku łączą się w tłum. Tłum często ma rację, jednak w punktach zwrotnych na rynku – myli się. Z tego względu, wielu inwestorów śledzi nastroje i sygnały z rynku. Pojedynczy inwestorzy stają się przecież częścią tłumu. Tłum natomiast podlega instynktom, którym nie ulęglibyśmy, gdybyśmy nie byli jego częścią. Inwestorzy śledzą impulsy i zachowania tłumu, co oznacza uleganie stadnemu instynktowi.

W tłumie, pojedynczy inwestorzy nie myślą, lecz ślepo podążają za resztą, w sposób emocjonalny  robią to co jest im sugerowane. Jest to tłum mentalny. W mediów wciąż napływają komunikaty. W trakcie podejmowania decyzji, nie opieramy się tylko na własnych analizach, ale również na opiniach i sugestiach innych osób. Gdy większość analityków i komentatorów ma jednolity pogląd na rynek, ciężko zignorować ich opinię. Jeśli na dodatek w tej grupie opiniodawców znajdą się osoby, szczególnie cenione przez inwestora – łatwo poddaje się on takiej sugestii. Niestety, w chwilach kulminacyjnych dla rynku, wiele z tych osób się po prostu czasem myli.

Motywy decyzji inwestycyjnych

I tutaj jest sedno podejmowania decyzji inwestycyjnych. Analizy techniczna i fundamentalna podają inwestorom jak na tacy konkretne wskazówki. Ci jednak podejmują zupełnie inne decyzje. Często podyktowane są one strachem i chciwością. Jeśli zapytać się jakiegoś inwestora, dlaczego inwestuje na giełdzie, przeważnie odpowiada – „chcę zarobić dużo pieniędzy”. I chciwość jest tu głównym motywatorem rozpoczęcia przygody z giełdą. Każdy rozpoczynający przygodę z giełdą, zupełnie nie przyjmuje do wiadomości , że może stracić. Panuje pogląd, że skoro kupuje się tanie akcje od sprzedających – tamci postępują nierozsądnie. No bo kto mądry sprzedaje akcje, które z pewnością będą rosły. Każdy inwestor czuje się  mądrzejszy, sprytniejszy i lepiej poinformowany od reszty. Trzeba też zauważyć fakt, że inwestorzy indywidualni zazwyczaj włączają się do gry w końcowym etapie hossy z przekonaniem, że giełda to maszynka do robienia pieniędzy. Wystarczy kupić jakiekolwiek akcje i czekać radośnie na zyski.

Rynek potrafi być bezwzględny. Utrata wartości kupionych akcji szybko sprowadza inwestorów na ziemię. Pojawia się strach przed kolejnymi inwestycjami. Najwygodniej jest przerzucić winę na inną osobę, inwestorzy szukają swoich rynkowych guru. Ślepo podążają za radą maklerów i specjalistów, kupują lub sprzedają walory zgodnie z ich rekomendacjami. Nagle w pewnym momencie okazuje się, że nie ma ludzi nieomylnych ani metod doskonałych. Co więcej, pomyłki zdarzają się nadzwyczaj często, nawet rynkowym guru.

Najczęstsze błędy popełniane przez inwestorów:
- otwieranie zbyt dużych, w stosunku do posiadanego kapitału, pozycji
- zbyt późne zamykanie pozycji, która przynosi straty
- zbyt szybkie zamykanie pozycji, które przynoszą zyski
- brak przygotowanego planu działania przed zawarciem transakcji

Wybór własnej metody

Wybór metody inwestycyjnej zależy od wielu czynników. Wziąć pod uwagę należy: kwota jaką dysponujemy, czas inwestycji, skłonność do ryzyka, wiedza i doświadczenie. Ważne są również psychologiczne aspekty związane z wyborem odpowiedniej metody inwestycyjnej.

Przede wszystkim trzeba sobie uzmysłowić fakt, że akcje są papierami wartościowymi o dość dużym stopniu ryzyka. Inwestor musi wiedzieć, że tak samo jak może zyskać na danej inwestycji, tak samo może na niej stracić.

Jeśli inwestuje się znaczną kwotę oszczędności , to utrata chociażby części z nich uniemożliwi nam realizację założonych planów (np. kupno domu czy samochodu), wtedy nie jest się w stanie racjonalnie reagować na bieżącą sytuacje rynkową. W tym wypadku lepiej jest umieścić pieniądze na lokacie lub zainwestować w obligacje. Na rachunek maklerski należy wpłacać jedynie gotówkę, której ewentualna strata nie odbije się na życiu prywatnym inwestora.

Jeżeli sytuacja rozwija się pozytywnie, wartość portfela inwestora rośnie, wtedy  bardzo optymistycznie wygląda przyszłość. Mniej doświadczeni zaczynają nawet sądzić, że  będą w stanie utrzymać się tylko z inwestycji na giełdzie. Wtedy nikomu nie przychodzi do głowy, że inwestycje mogą być stratne. Nawet przy niewielkich stratach pojawia się strach i stres. Im większe przywiązywanie wagi do pieniędzy i emocjonalny z nimi stosunek, tym ciężej jest się  pogodzić z ich stratą. Wtedy nagle inwestorzy uświadamiają sobie, że wpływ na swoje pieniądze mają tylko w  momencie kupna lub sprzedaży akcji. Potem, na kształt kursu już nie mają wpływu. Nagle inwestorzy czują się bezradni wobec rzeczywistości rynkowej. W tej sytuacji ciężko jest pogodzić się z myślą, że podjęło się złą decyzję, kupiło złe akcje, popełniło błędy w analizie, czy też dokonało zakupu w nieodpowiednim momencie. Takie nieracjonalne myślenie jest tylko powodem powiększania poniesionych do tej pory strat.

Rynek giełdowy doskonale pokazuje, że najlepiej się uczyć przez doświadczenie. Emocje, zarówno te pozytywne jak i negatywne są na rynku giełdowym na porządku dziennym. Straty są nieodłączną częścią inwestowania na giełdzie i należy się z tym po prostu pogodzić. Nikt nie podejmuje tylko i wyłącznie trafnych decyzji inwestycyjnych. Zawsze przychodzi konfrontacja z rynkiem, a potem z samym sobą. Ciężko jest przewidzieć swoje reakcje na pewne sytuacje rynkowe, ale dzięki temu można poznać bardziej siebie samego. Poszukiwanie odpowiedniej metody inwestycyjnej może trwać nawet cały okres swojej obecności na rynku. To tez sprawia, że inwestowanie na giełdzie jest ciekawe każdego dnia. Sęk tkwi w tym, by emocje które angażuje się w inwestycje malało za każdym razem. Wtedy też popełnianych błędów będzie mniej, a szanse na zyski będą zdecydowanie rosły.

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka na lata 2007-2013.

Dotacje na innowacje. Inwestujemy w waszą przyszłość.